Testuję Aliora S

Temat Alior Sync nie mógł wypłynąć w dogodniejszym momencie. Zamknęłam niedawno wszystkie niepotrzebne konta pozostawiając tylko główne w mBanku, a jednocześnie szukam jakiegoś dodatkowego nadającego się ‚do posiadania i zapomnienia’. I tak nagle wynikło dużo  szumu na blogach o nowym dziecku Aliora, czyli Alior Sync . Gdyby oceniać po pozorach, niewiele ciekawego miałby do zaoferowania nowy bank. Być może ze względu na budżet medialnego szumu i 100zł dla nowych klientów z konkursu, zabrakło im funduszy na zaoferowanie czegoś naprawdę unikatowego i wyjątkowego w ofercie (lub opłacenie ludzi którzy im to wymyślą). Jak na razie to bank wodotrysków, cukierkowatości, idiotycznej synchronizacji z fejsem – ale ma zasadnicze trzy zalety które zdecydowały, że na razie zostałam ich klientem i zamierzam przez wakacje przekonać się czy konto w AS nadaje się do mojego celu.

Konto można założyć bez uzależnienia od kurierów, poczty. Po licznych niemiłych przygodach z kurierami, wysyłką umów po miesiącu (jak na przykład Netia), zaginionych dowodach, brakiem podstawowych ustawień w systemie transakcyjnym, itp. całość obsługi online jest zaletą, której z jakiegoś powodu nie potrafi docenić większość banków w naszym kraju.

Bezpłatne przelewy natychmiastowe – 10 w miesiącu, przelewy sepa także darmowe. Główna zaleta tego konta, nie widzę żadnych innych przewag AS w porównaniu z innymi bankami. Jeśli okaże się, że wszystko działa bez zarzutu, to na pewno wykorzystam ich konto walutowe – zarówno w biznesie jak i przy gromadzeniu funduszy na spłatę hipoteki. Brakuje mi obecnie konta walutowego, w którym wykonanie operacji  jest bezpłatne i darmowe kiedy chcę a nie kiedy bank ogłosi promocję.
Read More…

Cinkciarz, Walutomat i inne takie tam

Od samego początku spłacania kredytu hipotecznego, czyli od 2010 omijałam niekorzystne kursy mbanku i kupowałam euro w jakimś sympatyczniejszym miejscu czyt. oferującym za moje pieniądze więcej innych pieniędzy. Jednym z żelaznych punktów na liście wymagań co do banku kredytodawcy była bezprowizyjna możliwość nadpłaty kredytu hipotecznego oraz co najważniejsze – dowolna możliwość spłaty w euro bez ponoszenia dodatkowych kosztów takich operacji. Czytelnicy poprzedniego bloga wiedzą, że na spłatę rat kredytu zarabiamy zarówno w złotówkach, jak i w euro.  Wymiana euro na złotówki, po czym znów przeliczenie złotówek na euro po bandyckim kursie indeksowanym nie było nam po myśli.

Drugą kwestią – już organizacyjną był fakt, że mBank nie ma obsługi kasowej w walutach i nawet po zmianach dla kredytobiorców w tym roku nie mają.  Złego słowa jednak nie powiem na to, nie chciałoby mi się w życiu biec do oddziału banku, jestem klasycznym klientem który woli obsługę online – szybko, za darmo i bez trafiania na zły humor pracownika oddziału.

Read More…

Firmowy rachunek bankowy – za i przeciw

Nie tylko banki lubią kosić, a najlepiej tych, co nie powstaną przyciśnięci opłatami, a nawet jeśli, ich głos nie będzie tak zgubny dla uciskających. O czym mowa? O rachunkach bankowych firmowych.

Zwykły Jan Kowalski ma prostą możliwość całkowitego uniknięcia prowizji bankowych, dla przedsiębiorcy jest często problem. Banki uwielbiają obciążać przedsiębiorców różnego rodzaju prowizjami, opłatami i umowami. To nieraz duże i niepotrzebne obciążenie, zwłaszcza dla początkujących. Często więc zadają nam pytanie: czy muszę mieć firmowy rachunek bankowy? Odpowiedź jest prosta i jak zwykle z haczykiem. Większość nie musi mieć firmowego rachunku bankowego. Mniejszość – ci, którzy muszą – to przedsiębiorcy dokonujący transakcji o wartościach przekraczających ustawowy limit.

Przedsiębiorca, który nie dokona transakcji o wartości 15 tys. euro (przeliczonych na złote według średniego kursu walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym dokonano transakcji – aktualny limit można sprawdzić m.in. na stronie serwisu Gofin), nie ma obowiązku zakładać konta firmowego. Read More…