Gdzie trzech się kłóci…

… tam klient korzysta :)

Jak to zwykle bywa, im większa konkurencja, tym większy wybór dla klienta, a i niekiedy większe korzyści w tej samej cenie lub inne, lepsze parametry niekoniecznie finansowe.

Na samym początku naszej inwestycji w mieszkanie, oszczędności w euro wymieniałyśmy w Walutomacie, o którym zresztą wcześniej już pisałam w porównaniu do Cinkciarza. Potem przyszła wymiana w drugą stronę, bo niestety co miesiąc trzeba oddawać haracz w postaci raty kredytu hipotecznego w euro. Uważniejsi wiedzą, że nie daję zarobić bankowi na spreadach i od samego początku korzystam z różnych opcji wymiany walut w internecie – kantorów internetowych i serwisów do wymiany. Początkowo używany Walutomat niestety ze względu na ówczesny brak szybkiej obsługi z mBankiem, Read More…

Cinkciarz, Walutomat i inne takie tam

Od samego początku spłacania kredytu hipotecznego, czyli od 2010 omijałam niekorzystne kursy mbanku i kupowałam euro w jakimś sympatyczniejszym miejscu czyt. oferującym za moje pieniądze więcej innych pieniędzy. Jednym z żelaznych punktów na liście wymagań co do banku kredytodawcy była bezprowizyjna możliwość nadpłaty kredytu hipotecznego oraz co najważniejsze – dowolna możliwość spłaty w euro bez ponoszenia dodatkowych kosztów takich operacji. Czytelnicy poprzedniego bloga wiedzą, że na spłatę rat kredytu zarabiamy zarówno w złotówkach, jak i w euro.  Wymiana euro na złotówki, po czym znów przeliczenie złotówek na euro po bandyckim kursie indeksowanym nie było nam po myśli.

Drugą kwestią – już organizacyjną był fakt, że mBank nie ma obsługi kasowej w walutach i nawet po zmianach dla kredytobiorców w tym roku nie mają.  Złego słowa jednak nie powiem na to, nie chciałoby mi się w życiu biec do oddziału banku, jestem klasycznym klientem który woli obsługę online – szybko, za darmo i bez trafiania na zły humor pracownika oddziału.

Read More…