Wzrost podatków nie bierze się znikąd

Wzrost wpływów do budżetu nie bierze się znikąd.  Wyznawcom excela trzeba przypominać to bezustannie, a i tak tego nie rozumieją. Każdy system od zwykłego ogródka po całą planetę ma określoną wydajność i więcej nie wyciśnie się, niż jest to możliwe.  Są też oczywiście bracia wyznawców excela – wyznawcy wiecznego dodruku i kredytu, ale od drukowania nikomu jeszcze nie przybyło (ewentualnie wrogów/kolegów). Zmieniły się tylko cyferki to wyrażające.

Przechodząc do sedna – wzrost podatków nie weźmie się w następnych latach ze wzrostu gospodarczego, ale głównie z wiary w excela. Tu się coś zmieni, tam przepisze, zmniejszy się prawa do odliczeń i dzięki temu państwowy i samorządowy budżet więcej wyciśnie z systemu, mniej pozostawiając pozostałym z niego korzystającym. Najlepszym tego przykładem jest chociażby zabranie ulgi internetowej – niby zmiany w PIT nie było, ale zabranie ulgi to dla przeciętnego gospodarstwa domowego to co najmniej ponad stówka mniej w kieszeni.  A budżet podobno na tym zyska nieco ponad 400 mln, jak ostatnio wyczytałam. Kolejne pieniądze państwowe do rozdania… a dla przedsiębiorców nieciekawe konsekwencje do ogarnięcia.

W mediach już od tak dawna trują o planowanych zmianach w CIT, PIT, VAT, że księgowym już się to opatrzyło i człowiek mimowolnie przywykł do planowanych zmian. W końcu od poprzedniej totalnej rozwałki w VAT nie minęło nawet 2 lata, czas na kolejną… Wycofanie ulg, zmniejszenie kosztów podatkowych lub zamrożenie ich na starych nieprzystających w ogóle do rzeczywistości wartościach, plany ograniczania dalszego odliczania paliwa od samochodów z kratką, etc.  Urzędnicy i planiści są bardzo biegli w tym, by jeszcze bardziej komplikować system i zamykać kolejne furtki.  Kryzys w Polsce widać najwyraźniej po takich działaniach.

Obecnie wszystkie te zmiany są na razie w planach – opatrzonych, ale jednak. Jak będą ostatecznie wyglądały uchwalone przepisy, żaden księgowy ani doradca tego nie wie. Politycy podejrzewam też. Może być dla nas więc lepiej niż prognozują (w co wątpię) lub nawet gorzej niż jesteśmy ostrzegani.  A na koniec roku w dodatku będziemy mieli sytuacje, gdzie trzeba będzie douczyć się miliona różnych szczegółów i szczególików, różnic w postawionych przecinkach w zdaniach i nowych interpretacji.  Zapowiada się raj dla doradców podatkowych i urzędnicza łapanka na leszczy, którzy nie nadążają za systemem. Trzymajmy się mocno za kieszenie, bo kryzys dopiero się rozkręca.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


3 × = dwadzieścia cztery

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przeczytaj poprzedni wpis:
Definicja działalności gospodarczej w ustawie o VAT

Bolączką naszego systemu prawno-podatkowego jest jego przeregulowanie. Nawet jeśli wydaje nam się, iż bardziej nie można, każdego roku dochodzą kolejne...

Zamknij